22 Oct 2017

fall in love with autumn | classy ootd

Stało się! Po błogim okresie przeplatanym przebłyskami słońca i burzami, za którymi jednak szczerze nie przepadałam, przybyła piękna, złota, polska jesień. Czy taka ona piękna - informacji tej nie potwierdzą już z pewnością Ci, których zdążyła dopaść typowa dla tej pory roku chandra. Mam wrażenie, że czas wrześniowo - październikowo - listopadowy dzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Aaaaale zimno. Zapnij się, załóż szalik, bo się przeziębisz. Wszędzie liście, wciąż świeci słońce, jeszcze tylko trochę i znowu wakacje, o tak! Definicją szczęścia jednych jest maraton filmowy, ciepły koc i kubek ulubionej herbaty, drugich zaś spacer z ukochaną osobą wzdłuż zasłanych uliczek i narzekanie, że teraz to już tylko wyglądać mroźnych wieczorów. Poprawcie mnie, jeśli się mylę. Gdybym miała przyporządkować siebie do którejś z kategorii, byłoby mi raczej ciężko. Fakt! Jestem stworzonkiem łaknącym chociażby małego kącika, oby tylko był cieplutki i wygodny, ale mój aparat, beautiful landscape i chęć robienia tego, co robić uwielbiam z tą wizją nie współgrają. Co za tym idzie, łapię ostatnie, ciepłe październikowe dni, a o ile lubię ten miesiąc (wcale nie ze względu na przypadające urodziny, wcale), to i zabieganie większe (również wcale nie dlatego, że rozpoczął się rok akademicki), więc zaglądam tu kiedy tylko mogę, kumuluję pomysły i jeszcze nieraz zaskoczę, I guess, trzymajcie się ciepło!





6 Sep 2017

ghost town

Dziś wyjątkowo bez tekstu. Zostawiam z ujęciami z jednego ze starych budynków w mojej okolicy. Ostatnio znaleziony! Zapraszam, będzie trochę klimatycznie.










16 Aug 2017

trzy życzenia

Po dłuższej przerwie witam znowu na moim blogu, co u Was? Czy aż tak dużo się pozmieniało? Co u mnie? Za ponad miesiąc zaczynam kolejny etap, tym razem już na drugim roku studiów, beztroski okres wakacyjny mija głównie na spotkaniach ze znajomymi i najbliższymi, wspólnych wypadach na koncerty i łapaniem każdej chwili tuż przed następnym przepełnionym pracą rokiem. A właśnie! Już jakiś czas temu zostałam zaproszona na "zapozowanie" niezwykle zdolnej Patrycji, na początku miała być to dość mała sesja, przynajmniej tak mi się wydawało, bo z reguły nie nastawiam się na nic wielkiego, wchodzę w podobne projekty, pozuję i fotografuję, bo to coś co uwielbiam, ale z jednym maleńkim szczegółem - zawsze był to mój skromny aparacik i siostra czy koleżanka, która musiała przystać na każdy mój "foch" i warunek. Tym razem było to coś zupełnie profesjonalnego, a w takiej sytuacji przed obiektywem stałam pierwszy raz w życiu. Uf! Koniec końców obie byłyśmy zadowolone z efektów - tym bardziej Patrycja, co mnie ogromnie zmotywowało, i w głowach narodził się pomysł na kolejną współpracę, której efekty na pewno również pokażę na blogu, can't wait! 

Proszę. Nie jedz tego, bądź grzeczny, posłuchaj mnie, nie rób głupot. Proszę. Tu jest Twoja kawa, rachunek, hasło do Wi-Fi. Proszę. Zostań przy mnie, gdy tego potrzebuję. Dziękuję, że jesteś. Za buziaka na dzień dobry. Za pyszne śniadanie. Że pozmywałaś za mnie naczynia. Za wykonaną przysługę. Aż w końcu. Przepraszam. Że zrobiłam coś głupiego, że wylałam Twoją kawę, naczyń też nie pozmywałam. 

Coś, co powinno mieć miejsce dosłownie każdego dnia, z każdym kolejnym traci na wartości. No bo komu dziś chciałoby się poprawnie mówić. Komu przyszłoby do głowy, żeby podziękować za coś, kiedy może sobie tak po prostu coś wziąć. Kto teraz będzie przepraszał, przecież nie zrobił nic złego. Nikt też nie przystanie na nasze błagania, nawet jeśli miałoby to skutkować jedynie dobrem. Coś pozornie błahego i codziennego w dzisiejszych czasach przybiera już postać życzeń, to przykre. A przecież czasem wystarczy tylko chwila, by kogoś tym jakże małym słowem zwyczajnie uszczęśliwić. Tak niewiele. Więc czemu wciąż o tym zapominamy?